


Twój PESEL, Twoja sprawa. Sprawdź, kto i kiedy może o niego pytać zgodnie z RODO.




Prowadzenie własnej działalności gospodarczej lub zarządzanie działem kadr to niezwykle wymagające zadanie, które rzadko zamyka się w standardowych ośmiu godzinach pracy. Przedsiębiorcy i specjaliści do spraw zarządzania zasobami ludzkimi każdego dnia muszą mierzyć się z gąszczem przepisów, które nierzadko są niejasne, archaiczne i zupełnie nieodpowiadające współczesnym realiom technologicznym. Jednym z takich obszarów, który od lat budził powszechną frustrację zarówno po stronie pracodawców, jak i zatrudnionych, były procedury związane z wnioskowaniem o świadczenia finansowe w przypadku choroby lub konieczności sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny. Konieczność wielokrotnego drukowania, ręcznego wypełniania i fizycznego dostarczania dokumentów bywała prawdziwą udręką, szczególnie w momentach, gdy pracownik zmagał się z nagłym kryzysem zdrowotnym w swoim domu i miał na głowie znacznie ważniejsze problemy niż urzędowa biurokracja.
Przez całe lata tysiące par w Polsce żyło w absolutnej prawno-podatkowej próżni. Wyjazd za granicę, by w urzędzie stanu cywilnego w Kopenhadze, Berlinie czy Madrycie złożyć przysięgę małżeńską, był dla wielu jedyną szansą na sformalizowanie związku. Niestety, po powrocie do kraju ten ważny życiowo dokument stawał się jedynie bezużyteczną pamiątką. W świetle krajowych przepisów, w urzędach skarbowych, szpitalach czy bankach, osoby te wciąż funkcjonowały jako zupełnie obcy sobie ludzie. Taka sytuacja rodziła nie tylko ogromny ból emocjonalny, ale przede wszystkim potężne ryzyko finansowe – od niemożności wspólnego opodatkowania, po widmo zapłaty drakońskich podatków od spadków i darowizn. Sierpniowe wejście w życie nowych przepisów to moment przełomowy, który całkowicie przemodelowuje ten krajobraz. Zmiana wyczekiwana od dekad wreszcie staje się faktem, otwierając drzwi do pełnej transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Oznacza to, że polski system prawny wreszcie „zobaczy” te rodziny, nadając im pełnię praw i obowiązków, które do tej pory były zarezerwowane wyłącznie dla związków różnopłciowych. To nie jest wyłącznie kwestia symboliczna; to brutalnie pragmatyczna zmiana, która bezpośrednio wpłynie na domowe budżety, zdolność kredytową i poczucie fundamentalnego bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych. Dla wielu przedsiębiorców, właścicieli małych firm oraz osób budujących wspólny majątek, to absolutna rewolucja w planowaniu przyszłości. Koniec z konstruowaniem skomplikowanych umów cywilnoprawnych, pełnomocnictw i testamentów, które i tak nie dawały stuprocentowej gwarancji w starciu z bezduszną machiną urzędniczą. Państwo wreszcie zdejmuje z barków obywateli ciężar udowadniania, że są dla siebie kimś więcej niż tylko współlokatorami. Nowa rzeczywistość prawna przynosi gigantyczne oszczędności podatkowe, ułatwia sukcesję firm i pozwala na normalne, godne funkcjonowanie w społeczeństwie.
Prowadzenie własnej działalności gospodarczej lub zarządzanie działem kadr to niezwykle wymagające zadanie, które rzadko zamyka się w standardowych ośmiu godzinach pracy. Przedsiębiorcy i specjaliści do spraw zarządzania zasobami ludzkimi każdego dnia muszą mierzyć się z gąszczem przepisów, które nierzadko są niejasne, archaiczne i zupełnie nieodpowiadające współczesnym realiom technologicznym. Jednym z takich obszarów, który od lat budził powszechną frustrację zarówno po stronie pracodawców, jak i zatrudnionych, były procedury związane z wnioskowaniem o świadczenia finansowe w przypadku choroby lub konieczności sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny. Konieczność wielokrotnego drukowania, ręcznego wypełniania i fizycznego dostarczania dokumentów bywała prawdziwą udręką, szczególnie w momentach, gdy pracownik zmagał się z nagłym kryzysem zdrowotnym w swoim domu i miał na głowie znacznie ważniejsze problemy niż urzędowa biurokracja.
Przez całe lata tysiące par w Polsce żyło w absolutnej prawno-podatkowej próżni. Wyjazd za granicę, by w urzędzie stanu cywilnego w Kopenhadze, Berlinie czy Madrycie złożyć przysięgę małżeńską, był dla wielu jedyną szansą na sformalizowanie związku. Niestety, po powrocie do kraju ten ważny życiowo dokument stawał się jedynie bezużyteczną pamiątką. W świetle krajowych przepisów, w urzędach skarbowych, szpitalach czy bankach, osoby te wciąż funkcjonowały jako zupełnie obcy sobie ludzie. Taka sytuacja rodziła nie tylko ogromny ból emocjonalny, ale przede wszystkim potężne ryzyko finansowe – od niemożności wspólnego opodatkowania, po widmo zapłaty drakońskich podatków od spadków i darowizn. Sierpniowe wejście w życie nowych przepisów to moment przełomowy, który całkowicie przemodelowuje ten krajobraz. Zmiana wyczekiwana od dekad wreszcie staje się faktem, otwierając drzwi do pełnej transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Oznacza to, że polski system prawny wreszcie „zobaczy” te rodziny, nadając im pełnię praw i obowiązków, które do tej pory były zarezerwowane wyłącznie dla związków różnopłciowych. To nie jest wyłącznie kwestia symboliczna; to brutalnie pragmatyczna zmiana, która bezpośrednio wpłynie na domowe budżety, zdolność kredytową i poczucie fundamentalnego bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych. Dla wielu przedsiębiorców, właścicieli małych firm oraz osób budujących wspólny majątek, to absolutna rewolucja w planowaniu przyszłości. Koniec z konstruowaniem skomplikowanych umów cywilnoprawnych, pełnomocnictw i testamentów, które i tak nie dawały stuprocentowej gwarancji w starciu z bezduszną machiną urzędniczą. Państwo wreszcie zdejmuje z barków obywateli ciężar udowadniania, że są dla siebie kimś więcej niż tylko współlokatorami. Nowa rzeczywistość prawna przynosi gigantyczne oszczędności podatkowe, ułatwia sukcesję firm i pozwala na normalne, godne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Wartość zadłużenia w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw rośnie z roku na rok. W wielu przypadkach nie jest to jednak wyraz złej woli klienta, a efekt wielopoziomowych zatorów płatniczych. Nierzetelni kontrahenci naszych klientów opóźniają się z zapłatą, a Ci przez brak płynności nie są w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań względem innych podmiotów. Jako radca prawny na co dzień wspierający przedsiębiorców w sporach gospodarczych i windykacji należności widzę, że utrata płynności rzadko jest efektem jednego zdarzenia. To zwykle skutek zaniedbań na wcześniejszych etapach, w szczególności braku weryfikacji kontrahenta, nieprecyzyjnej umowy oraz opieszałości w reagowaniu na pierwsze opóźnienia. W niniejszej publikacji przybliżam, jak chronić płynność finansową swojego biznesu oraz jakie działania podjąć, gdy kontrahent zaczyna zwlekać z zapłatą.

Handel elektroniczny szczególnie na przestrzeni ostatnich lat wydatnie się rozwinął. Konsumenci coraz częściej korzystają z zakupów internetowych. Szczególnie chętnie sięgają po produkty oferowane spoza Unii Europejskiej (UE). Dużą popularnością cieszą się: Temu czy AliExpress, które pozwalaja na zakup towarów w atrakcyjnych cenach. Wpływ na taki stan rzeczy miały między innymi przepisy celne, które przez wiele lat zwalniały z należności celnych przesyłki o wartości do 150 euro. Jednakże od dnia 1 lipca 2026 roku dokonała się ważna zmiana w funkcjonowaniu handlu internetowego. UE zlikwidowała zwolnienie z cła dla przesyłek spoza UE o wartości do 150 euro jak również wprowadziła ryczałtową opłatę celną (w wysokości 3 euro za każdą pozycję towarową). Celem tych zmian było przede wszystkim uszczelnienie systemu celnego, ograniczenie nieuczciwej konkurencji i zwiększenie bezpieczeństwa produktów trafiających na europejski rynek.

Nie zawsze trzeba płacić - czasem wystarczy policzyć Większość osób i firm, które mają zobowiązania wobec państwa, myśli o nich wyłącznie w kategoriach przelewu lub egzekucji. Tymczasem istnieje mało znany, ale bardzo praktyczny mechanizm, który pozwala rozliczyć się z urzędem bez faktycznego przekazania pieniędzy. Mowa o potrąceniu, czyli wzajemnym rozliczeniu dwóch należności, jednej przysługującej obywatelowi wobec państwa, a drugiej należnej państwu od obywatela. W obrocie prywatnym potrącenie (kompensata) to rzecz powszechna, przedsiębiorcy często w ten sposób rozliczają faktury z kontrahentami. Niewielu jednak wie, że podobne rozwiązanie istnieje również w relacjach z administracją publiczną. Ustawa o finansach publicznych, w artykułach 62 i 63, przewiduje możliwość potrącenia wierzytelności między Skarbem Państwa, jednostkami samorządu terytorialnego a ich dłużnikami. W praktyce oznacza to, że jeśli urząd jest Ci coś winien np. z tytułu nadpłaty, odszkodowania czy wykonanej usługi, a jednocześnie Ty masz wobec niego dług, możesz w określonych przypadkach „wyrównać rachunki” bez przepływu gotówki.

Wiele osób nie wie, że nawet drobne zniszczenia mogą skończyć się sprawą w sądzie. Sprawdź, kiedy odpowiadasz za zniszczenie cudzej rzeczy.
Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiada za swoje zobowiązania własnym majątkiem. Nie oznacza to jednak, że prywatny majątek członków zarządu zawsze jest bezpieczny. Zgodnie z art. 299 § 1 Kodeksu spółek handlowych: „Jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania”. W praktyce oznacza to, że wierzyciel najpierw dochodzi zapłaty od spółki, a gdy egzekucja z jej majątku nie przynosi rezultatu, może skierować roszczenie przeciwko członkom zarządu. Odpowiedzialność jest solidarna, więc całej należności można dochodzić od jednego z nich.



Gdy zaufanie kończy się dramatem. Lekarz to zawód szczególnego zaufania. Pacjent oddaje w jego ręce zdrowie, a czasem życie, wierząc, że po drugiej stronie stoi wiedza, doświadczenie i profesjonalizm. Niestety, zdarzają się sytuacje, gdy rutyna, stres lub błędna decyzja prowadzą do nieodwracalnych skutków. Pacjent zamiast wrócić do zdrowia, doznaje trwałego kalectwa lub poważnych komplikacji. Wtedy pojawia się pytanie: czy to tylko błąd medyczny, czy już czyn zabroniony, za który grozi odpowiedzialność karna? W polskim prawie granica między tymi dwiema formami odpowiedzialności bywa wyjątkowo cienka. Z jednej strony jest prawo cywilne, które pozwala dochodzić odszkodowania, a z drugiej – prawo karne, które może prowadzić do wyroku więzienia.
Sprzedaż domu czy mieszkania to jeden z tych momentów, które potrafią przyprawić o szybsze bicie serca. To nie tylko wielka decyzja życiowa, ale też ogromna transakcja finansowa, często największa w całym dorosłym życiu. Nic więc dziwnego, że obok pytań o cenę, formalności czy znalezienie kupca, pojawia się jeszcze jedno: czy od tej sprzedaży trzeba zapłacić VAT? Wielu sprzedających obawia się, że fiskus z góry upomni się o swoje. Tymczasem prawo przewiduje szereg wyjątków, które pozwalają uniknąć podatku. Nie każdy wie, że w pewnych sytuacjach sprzedaż mieszkania czy domu może być całkowicie zwolniona z VAT, a wynajem, jeśli ma charakter mieszkaniowy, również nie generuje dodatkowych kosztów.
W samorządach często panuje przekonanie, że nagroda jubileuszowa to po prostu inna forma dodatku stażowego. To jednak mylne wyobrażenie. Choć oba świadczenia mają podobny cel – uhonorowanie długoletniej pracy i doświadczenia zawodowego – to w rzeczywistości są zupełnie odrębnymi instytucjami prawa pracy.














Zniszczona rzecz? To nie zawsze wystarczy do ścigania sprawcy. Prawo wymaga jeszcze jednego kroku. Sprawdź, kiedy potrzebny jest wniosek pokrzywdzonego.

Zadaj pytanie, a nasi eksperci udzielą bezpłatnej odpowiedzi.
Bezpiecznie, bezpłatnie i szybko.
Podaj najważniejsze fakty, szczegóły zawsze możesz dopisać później. Odpowiadamy szybko, zwykle w ciągu 12 godzin. Możesz nam zaufać, doświadczeni prawnicy z całego kraju bezpiecznie przeanalizują Twój problem.
Zadaj pytanie